Grażyna Halberda
Lekcje języka polskiego w szkole przyklinicznej. Improwizacja jako założenie metodyczne
W pracy z uczniami leczonymi w klinice psychiatrycznej narzuca się z większą
wyrazistością niż w szkole masowej potrzeba posługiwania się i poszukiwania
elastycznych, niestandardowych rozwiązań metodycznych.
Uczniowie
hospitalizowani na oddziale stanowiš grupę, której wspólnym mianownikiem
jest jedynie kategoria wieku; różnicuje natomiast zarówno rozpoznanie kliniczne,
specyfika, zasięg i poziom zakłóceń funkcji poznawczych (sprzężonych
z chorobą bądź indywidualnymi cechami umysłowości), jak i czynniki
wynikające z faktu, iż uczęszczają oni do różnego typu szkół (licea, technika,
szkoły zawodowe), o zróżnicowanym poziomie wymagań, gdzie ponadto
realizacja materiału nauczania - zwłaszcza języka polskiego - przebiega
w rytmie swoistym dla każdej placówki. Są to czynniki, które, w sensie
organizacyjnym, narzucają metodę indywidualnego nauczania.
Indywidualizowanie nauczania, przy wielu oczywistych zaletach
tego sposobu pracy, ma także niestety - właśnie w odniesieniu do naszych
uczniów - szereg negatywnych konsekwencji: najczęściej spowalnia tempo
pracy, ogranicza różnorodność impulsów emocjonalnych, poznawczych itp.
(obciąża ucznia koniecznościš utrzymywania maksimum uwagi i aktywności
w ciągu trwania całej lekcji).
Pośrednią negatywną konsekwencją takiej organizacji pracy jest ograniczenie
ilości godzin lekcyjnych przypadających tygodniowo dla jednego ucznia.
Powoduje to konieczność nieraz drastycznego redukowania treści materiału
nauczania, selekcji, kompresji. Prawie zawsze wymaga od nauczyciela gotowości
do pójścia drogą i w tempie właściwym dla myślenia konkretnego ucznia i jego
aktualnej dyspozycji psychofizycznej, a nawet także uwzględnienia zmienności
jego nastrojów.
Naszkicowane wyżej, niektóre tylko, znaczące uwarunkowania traktuję
jako dyrektywy swojej taktyki dydaktycznej. Otóż w odniesieniu do uczniów
tzw. ambulatoryjnych, którzy z założenia przyjmowani są na dłuższy okres czasu,
znajdują się w lepszej kondycji zdrowotnej, możliwe jest z założenia przyjęcie
i realizowanie jakiegoś - wprawdzie zmodyfikowanego ze względu na czas,
jakim się dysponuje (jest to 50 % standardowego wymiaru godzin) - planu
maksymalnie zbliżonego w zakresie treści programowych do tego, jaki jest
realizowany w szkole masowej. Formy pracy w zasadzie nie odbiegają
w swej istocie od stosowanych powszechnie. Inna jest atmosfera, większa
bezpośrednioć i intensywność relacji interpersonalnych, tempo pracy,
regulowane przez sytuacje, itp. czynniki, które wynikają z faktu, że pracuje się
w niewielkich grupach. Każdy właściwie taki zespół klasowy ma
swoje indywidualne oblicze - to do jakiego stopnia w stylu pracy zdarza się nam
odróżniać od rutynowych formuł działania szkoły masowej jest wypadkową
uczniowskich i nauczycielskich zainteresowań, uzdolnień, zaangażowania
i oczywiście możliwości.
Praca z uczniami hospitalizowanymi na oddziale ma wyraźnie inny przebieg.
Na tę odmienność wpływa szereg czynników, większość z nich jest natury oczywistej,
tak się jednak składa, że mają one najbardziej istotny wpływ na proces dydaktyczny.
Większość uczniów hospitalizowanych psychiatrycznie ma szczególne trudności
w nauce języka polskiego jako przedmiotu nauczania wynikające z zakłóceń
logicznego toku myślenia, niemożliwości skupienia i koncentracji uwagi,
podtrzymania napięcia uwagi na określonym poziomie i przedmiocie, zakłóceń
funkcjonowania pamięci. W odniesieniu do języka polskiego te trudności są
szczególnie dla ucznia dolegliwe ze względu na specyfikę tego przedmiotu.
Otóż w każdym aspekcie edukacji polonistycznej punktem wyjścia jest tekst literacki,
jego lektura. Począwszy od klasy drugiej licealnej w kanonie lektur obowiązkowych
przeważają utwory długie, dłuższe i bardzo długie. Ich właściwa percepcja jeszcze
na poziomie referencyjnym wymaga odpowiednio zmodulowanej uwagi,
selekcjonowania i przechowywania informacji podczas czytania, ważne jest samo
tempo czytania - przy zbyt wolnym tempie czytania wyobrażenia konkretyzujące obraz
świata przedstawionego w utworze nie narastają lub narastają skokowo dając
w efekcie obraz treści niepełny lub zdeformowany.
Szczególny sposób istnienia dzieła literackiego jako tekstu słownego,
który w procesie lektury wymaga konkretyzacji, tzn. przypisania poszczególnym
wyrazom, zdaniom, frazom odpowiedników obrazowych, odpowiednio bogatych,
wielowymiarowych, plastycznych, czyli tzw. fantazmatów stanowi dla wielu chorych
(głównie uczniów z rozpoznaniem z kręgu zaburzeń psychotycznych) pierwszą
i decydującą barierę percepcyjną. Niektórzy nie wytwarzają ich w ogóle, inni tworzą
wyobrażenie niepełne, bądź nieadekwatne w stosunku do literackiej partytury,
np. czytelnik rejestruje, że Baryka romansuje, tyle, że nie dostrzega, że z trzema
kobietami jednocześnie - prawdopodobnie dlatego, że pisarz indywidualizuje postaci
poprzez opisy wyglšdu zewnętrznego, gesty, zachowanie. W konsekwencji
zapoznaniu ulega zawarty w powieści pewien obszar znaczeń.
Obrazowość, konwencjonalność i symboliczność języka literatury stanowią
w odbiorze dalszą trudność - rozumienie tekstu literackiego wymaga przełożenia tego
kodu na język pojęciowy. Każde dzieło literackie jest symboliczne, przy czym natura tej
symboliczności jest odmienna od natury symboli stosowanych w naukach ścisłych
- różnica polega na niejednoznaczności, zmienności znaczeń przypisywanych znakom
i - co najważniejsze - ich zależności od kontekstu.
W obliczu tego rodzaju trudności przyjmuję taktykę, która polega na takim sterowaniu
doborem tekstów, by po pierwsze były odpowiednio krótkie, klarowne i najlepiej linearnie
(chronologicznie, jednowątkowo, przyczynowo-skutkowo) skonstruowane, w miarę
przeźroczyste stylistycznie lub bodaj umiarkowanie zmetaforyzowane, w zamian nośne
pod względem wartości informacyjnej. To założenie rysuje preferencję dla tekstów
poetyckich, traktuję je w miarę autonomicznie - kontekst historyczny
i historyczno-literacki, podobnie jak i biograficzny bywa włączany w obręb rozważań
analitycznych o tyle, o ile jest niezbędny dla rozumienia zasadniczego sensu.
Nie oznacza to oczywiście, lekceważenia, ale rezerwę zarówno wobec dominacji
historii jak i teorii literatury w dydaktyce polonistycznej. Ambicja respektowania ich
nadrzędnej pozycji w procesie nauczania prowadziłaby w praktyce do nadużywania
formy pogadanki, wykładu, itp. - krótko mówiąc, do werbalnej nadaktywności
nauczyciela, podczas gdy pożądany jest odwrotny rozkład proporcji aktywności.
Rzeczywiste zaktywizowanie emocjonalne i intelektualne ucznia i ukierunkowanie tej
aktywności w związku z pracą nad tekstem literackim stanowi w naszej praktyce
szczególnie trudne zadanie.
Wydaje się, że pewne metody pracy z tekstem bardziej niż inne sprzyjają wzbudzaniu
i podtrzymywaniu aktywności. Zalety takie, zwłaszcza w naszej rzeczywistości szkolnej,
ma metoda (a raczej podejście) impresyjno-intuicyjna. Polega ona na wspólnym czytaniu
i komentowaniu, które sprowadza się do spontanicznej wymiany wrażeń, odczuć i myśli,
formułowaniu pytań i hipotez, w naturalny sposób może przerodzić się w dyskusję, może
zmierzać ku uogólnieniom, sprzyja syntezie. Jest najbliższa ideałowi naturalnego
obcowania człowieka ze sztuką. Sprzyja wyzbywaniu się lęku i onieśmielenia, wzmacnia poczucie podmiotowości
ucznia, dobrze służy kształtowaniu umiejętności swobodnej ekspresji.
Podobne zalety i właściwości charakteryzują metodę spopularyzowaną przez
francuskich badaczy literatury polegajacą na poszukiwaniu w tekście słów-kluczy,
budowaniu pól semantycznych, określaniu dominanty kompozycyjnej.
Jej oryginalność na tle tradycyjnej raktyki szkolnej polega na tym, że nie narzuca
jako konieczności zamknięcia analizy tekstu konkluzją interpretującą dogłębnie
i całościowo utwór, a pozwala cieszyć się urokiem niejasności i niedopowiedzenia.
Nie sposób pominąć znaczenia metod z rodziny tzw. problemowych - ich obecność
na gruncie edukacji polonistycznej, refleksja nad ich wartością, walorami kształcącymi,
należy do klasyki dydaktyki, pozwolę sobie zatem na tym poprzestać.